9 października 2012

Julia wraca do domu

Podziel się ze znajomymi

„Julia wraca do domu” Agnieszki Holland to zdanie opisujące początek filmu. Julia pewnego wieczoru wraca do domu z dziećmi, chcąc zrobić niespodziankę mężowi i  zastaje go w łóżku z kochanką.  Ale na tej scenie kończy się schemat, który znamy z amerykańskich filmów. Następuje błyskawiczny zwrot akcji: wszelkie dywagacje nad rozstaniem bohaterów przecina diagnoza Nicholasa –  ich syna. Jest bardzo poważnie chory. Pragnienie walki o jego życie jest ważniejsze od zdrady, przynajmniej przez jakiś czas. Julia dowiaduje się o rosyjskim uzdrowicielu -Aleksym.  Podróżuje po Polsce, aby ratować Nicholasa  w ślad za Aleksym. Okazuje się, że między nią a uzdrowicielem rozwinie się głębokie uczucie.
Holland pokazuje dwa światy przeżywania faktu zdrady. Męski – męża Julii to racjonalizacja, pomniejszanie i tłumaczenie zdrady. Kobiecy – zagarnięcie przez uczucie, nad którym Julia nie panuje, niesie ją pomimo wszystko, żyje w niej pomimo braku Aleksego. Pokazuje też, że małżonkowie wychodzą z tej trudnej próby swego związku, wyciszają się, pozostają ze sobą. Może tylko w momencie choroby, dopóki Nicholas żyje. A gdy umrze – dopadną ich żale i zranienia z przeszłości. Może, ale przecież mogą też wyciągnąć i inną naukę: że są w stanie przekroczyć siebie, zobaczyć sens, dla którego warto być razem.

Reżyserka, która opowiedziała nam historię swojej przyjaciółki, w jednym z wywiadów zwracała uwagę na wewnętrzne dojrzewanie Julii. Rozstaje się z Aleksym, powraca do domu, widzi swoje miejsce gdzie indziej, tam, gdzie zrodziły się jej  dorosłe wybory i poczucie odpowiedzialności za dzieci, może także i męża. Wolność, której zasmakowała w relacji z uzdrowicielem, nie ma jednak sycącego smaku. Przyjmuje trudniejszą wersję swego losu, budowanie od nowa, bo przecież jej związek z mężem uległ także kompletnemu przeobrażeniu. Tym razem już nie uczucia decydują o tym wyborze. To akt woli. Jakby zapytać Julię czy jej męża o uczucia, zapewne byłoby wiele żalu i bólu, po tym co sobie wyrządzili.
Osobny wątek to przeklęte pytania jak z Dostojewskiego: sens śmierci dziecka. Holland bezlitośnie w usta Nicholasa wkłada pytania o katolickie tłumaczenie tego faktu. I wobec tego doświadczenia jakże zimne są argumenty o otchłani, piekle, niebie. Inna sprawa, że nie ma tam nikogo, kto reprezentuje świat wiary, pokazuje, że nie jest on fikcją, że może dać wytchnienie i nadzieje, że to jest żywe doświadczenie. Żadnego świadka. Są sami przerażeni, wątpiący ludzie pozbawieni nadziei i wsparcia. Chwytający się na oślep wszystkiego, co daje cień szansy. I wobec takich dylematów, pozbawiony wsparcia, każdy staje się bezradny.
Julia wraca do domu (2002) reż. Agnieszka Holland
fot.: moviepilot.de



Inne w tej kategorii



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję